Klasyczne garaże murowane, czy nowocześniejsze blaszaki?
2011-09-13
Kupując samochód rzadko kiedy zastanawiamy się nad tym, w jakim garażu będziemy przechowywać nasz nabytek, choć jednak jest to istotne.
Jak dobrze wiemy
garaże blaszane nie należą do drogocennych nabytków, a swoimi właściwościami w dużym stopniu przypominają garaże murowane. Porównując oba typy możemy mieć spory problem z wyodrębnieniem wyraźnej granicy między lepszym, a gorszym. Jedna cecha przemawia zdecydowanie na korzyść blaszaków, inna zaś na korzyść murowanych – ciężko dojść do jakiejś czystej konkluzji. Jeśli chodzi o bezpieczeństwo przed czynnikami zarówno atmosferycznymi jak i antropogenicznymi to lepiej spiszą się garaże murowane – bez precedensu można to stwierdzić.
Blaszaki zarówno mniej znoszą różnice temperatur, samochód może być mniej odporny na niskie temperatury, przez co może się nam zdecydowanie wydłużyć czas jego uruchomienia. Nikt nie będzie przecież blaszaka ocieplał – bezsensowna praca. Ale jeśli popatrzymy na oba typy pod kątem ceny i czasu przygotowania do użytku to zdecydowanie garaże blaszane rozkładają na łopatki przeciwników. Płacąc nawet 1500 złotych za średni, jednopojazdowy garaż i rozkładając go w jeden dzień mamy święty spokój – natomiast wynajmując ekipę, denerwować się, że robią byle jak i w dodatku płacić za materiał – to się przecież nie opłaca. Wyróżniając
blaszaki można nawet dodać, że możemy je rozebrać i przenieść w całkiem inne miejsce, niż stał dotychczas. Dla równowagi podam kolejną pozytywną cechę garaży murowanych – czasami nawet najistotniejszą. Gdy już pieniądze nie grają roli zwracamy dużą uwagę na wygląd garażu. Musi być ładny, zrobiony estetycznie i w schludnym stylu.
Producent garaży blaszanych, nieważne jaki, nigdy, ale to nigdy nie wykona garażu blaszanego, który by swoim wyglądem przebijał ładny garażyk murowany, z wykonaną elewacją, pasującego kolorystycznie do domu.
Sami widzimy – ciężko jest zdecydować, który garaż jest lepszy, a który gorszy. Dokonując wyboru między nimi musimy pamiętać, żeby nie kierować się czyimś zdaniem, czy uwagami, a polegać na własnym zmyśle artystycznym.